Zygmunt
Rozewicz -
wspomnienie
W niedzielę 4 grudnia 2005 roku, na starym, kilkusetletnim cmentarzu
żydowskim w Bytomiu pożegnaliśmy na zawsze naszego Kolegę, Przyjaciela
i Współpracownika Redakcji Energetyki, Zygmunta Rozewicza. Był z nami
od wielu lat, wspólnie tworzyliśmy oblicze naszego miesięcznika, dyskutowaliśmy,
a czasem i spieraliśmy się o jego kształt i program.
Do ostatnich tygodni życia, już złożony ciężką, nieuleczalną chorobą
interesował się sprawami czasopisma i telefonicznie przygotowywał listopadowe
posiedzenie Rady Programowej.
Zmarły w dniu 2 grudnia po ciężkiej, choć niedługiej chorobie Zygmunt
był jednym z najwybitniejszych elektryków i energetyków polskich, szeroko
znanym w kraju i za granicą, zawsze mocno zaangażowanym w to, co robił.
Czy było to podejmowanie i rozwiązywanie problemów elektrowni, systemu
elektroenergetycznego, ekonomii pracy energetyki rozumianej jako całość
sektora paliwowo-energetycznego, czy też sprawy Stowarzyszenia Elektryków
Polskich, czy wreszcie współpraca z czasopismami SEP, w tym i z Energetyką.
W kontaktach z czasopismem był dla nas wszystkich i dla mnie osobiście
wzorem pracowitości, rzetelności i odpowiedzialności, choć nie zawsze
punktualności. Zawsze z dużą uwagą i wnikliwością czytał teksty recenzowanych
artykułów, zgłaszając do nich uwagi mające nie tylko charakter merytoryczny
ale i inspirujący, często krytyczny, ale nie złośliwy, a ich celem była
zawsze życzliwa troska o wzbogacenie treści.
Podobnie było z tekstami, jakie sam przygotowywał i to z tymi na tematy
techniczne jak i poświęconymi sprawom sepowskim, które były Mu szczególnie
bliskie. Ogromnie dużo pracy poświęcał na prace związane z redagowaniem
Biuletynu Energopomiaru, który ukazuje się na łamach Energetyki już
50 lat. Zygmunt Rozewicz był jego naczelnym redaktorem od października
2001 roku do listopada 2005 r.
Kilkanaście felietonów zamieszczonych w Energetyce zatytułowanych Widziane
ze Śląska", do napisania których udało mi się Go namówić, są także
widocznym dowodem Jego głębokiej kultury umysłowej, wielkiej erudycji
i zmysłu analitycznego.
Szczególnie ceniłem i podziwiałem ten sposób zachowania Zygmunta, który
charakteryzował Go niezależnie od zajmowanej pozycji zawodowej i społecznej.
Tak samo postępował wówczas, gdy piastował wysokie stanowiska, jak i
w Swych ostatnich dniach, gdy zmagał się z chorobą i wielkim cierpieniem.
Być może na taką postawę wpłynęły przeżycia wczesnej młodości spędzonej
na nieludzkiej ziemi". Cztery lata, między trzynastym a siedemnastym
rokiem życia, a więc w okresie kształtowania się charakteru młodego człowieka,
spędził Zygmunt w tzw. specposiołku w Maryjskiej RSRR.
Do Polski wrócił w 1944 r. i kontynuował naukę w Gimnazjum i Liceum im.
Hetmana Zamojskiego w Lublinie, gdzie w 1946 r. zdał egzamin maturalny.
W tym samym roku przyjechał na Śląsk i osiedlił się w Bytomiu, gdzie
mieszkał do końca życia.
Pracę zawodową po ukończeniu studiów na Wydziale Elektrycznym Politechniki
Śląskiej rozpoczął w 1951 r. w Zakładzie Badań i Pomiarów Energopomiar, początkowo wykonując tam pracę dyplomową, później pracując kolejno w
laboratorium, w grupach pomiarowych w różnych elektrowniach i stacjach
energetycznych, pełniąc kolejno różne funkcje aż do funkcji kierownika
Zakładu Elektrycznego i stanowiska docenta. W1974 r. także na Wydziale
Elektrycznym Politechniki Śląskiej, uzyskał stopień naukowy doktora nauk
technicznych. Promotorem rozprawy doktorskiej był semestralny kolega,
profesor Władysław Paszek
Po ogłoszeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 r. należał do tych, którzy
czynnie zaprotestowali, w wyniku czego został zwolniony w sposób brutalny
z pracy, bez prawa wstępu na teren Energopomiaru. W marcu 1982 r. podjął
pracę w Ośrodku Badaw-czo-Rozwojowym Gospodarki Energetycznej w Rudzie
Śląskiej.
Po przemianach 1989 roku wygrał konkurs na stanowisko dyrektora Zakładów
Pomiarowo-Badawczych Energetyki Energopomiar, a po przekształceniu pod
Jego kierownictwem firmy w spółkę z o.o. w 1991 roku objął stanowisko
Prezesa Zarządu - Dyrektora Naczelnego. Pełnił je aż do przejścia w 1999
roku na emeryturę.
Na stałe związał się ze Stowarzyszeniem Elektryków Polskich. Wstąpił
do niego w 1953 r. i przeszedł wszystkie szczeble działalności społecznej
od przewodniczącego Oddziałowego Kolegium Sekcji Energetycznej, wiceprezesa
i prezesa Oddziału Gliwickiego SEP, aż do członka Zarządu Głównego i
jego Prezydium. Za swą działalność uzyskał najwyższą godność w Stowarzyszeniu,
godność Członka Honorowego.
Zygmunt był energetykiem teoretykiem i praktykiem zarazem, o rozległych
horyzontach i głębokiej wiedzy, bogatym doświadczeniu, gorącym zwolennikiem
gospodarki rynkowej, rozumiejącym i czującym potrzeby głębokich i niehamowanych
przemian w energetyce polskiej. Cechowała Go otwartość na zmiany, jakże
rzadka wśród zwolenników branżowych lobby, a jednocześnie wrażliwość
społeczna i wyczucie polityczne. Czyniło Go to wszystko wspaniałym partnerem
w dyskusjach redakcyjnych, partnerem o niespożytej energii i sile ducha.
Cały zespół redakcyjny Energetyki boleśnie odczuł Jego odejście, mając
pełną świadomość tego, jak bardzo będzie Go nam brakowało.
|