Autor: Pawlik Morozow 12.08.2009r. 07:49
I co się ludziska dziwicie, że menager i nie z energetyki. A tam, sobie poradzi. Menagerowie są bowiem dobierani wg specjalnego klucza. Ostatnie badania dowodzą, że mózgi inżynierów i ludzi od techniki nie pasują. Posiadają zbytnio rozbudowaną i pofalowaną korę mózgową i na takiej powierzchni myśl gmatwa, kluczy i się zapętla. Stąd inżynierowie i inni technicy niepotrzebnie roztrząsają i komplikują problemy. Menagerowie nie mają takich problemów czy ktoś z was widział, żeby zrobienie czegoś było niemożliwe - jeśli ma zrobić to ktoś inny? Mózgi menagerów (zwłaszcza u nas w RP) są gładziutkie i śliskie. Po ich powierzchni myśli mkną z szybkością światła i bez żadnych oporów ustalonym i raz przetartym torem. Wszak liczy się szybkość i właściwy kierunek a nie jakieś tam poboczne meandry itd. Taki menager będąc posiadaczem takiego rewelacyjnego organu jest wspaniałym specjalistą od wszystkiego to i energetyka oraz jej problemy to pikuś po prostu - no pan Pikuś. Jeśli zaś problemy są oporne to tym gorzej dla nich i energetyki bo tyle razy będzie się aplikowało im sprawdzone jedynie słuszne pro rynkowe recepty, aż się problemy rozwiążą albo podmiot padnie bo skoro nie łapie jedynie słusznej teorii to nie powinien istnieć co by nie psuć obrazu raz utrwalonego na tych doskonale kulistych powierzchniach. I tak trzymać . . . . na okrągło, bez oporów i bezkrytycznie.
ODPOWIEDZ
Autor: Sceptyk 12.08.2009r. 23:26
Gdyby to było tak prosto - drogi Pawliku - jak opisujesz, to nie natrafiwszy na żaden opór na pozbawionych fałd mózgach menadżerów myśl by przelatywała bez oporu i mogłaby działać z drugiej strony, np. u dyrektorów, czy po prostu u fachowych pracowników. Problem z polską szkołą menadżerską polega na tym, że nie są to zupełnie tępi ludzie. Raczej mają mózgi pofałdowane przez mini czarne dziury. Pojawiające się myśli są wsysane i przepadają bez śladu. Spryt polega na tym, żeby nie zrobić nic istotnego, bo to wymaga wysiłku i łączy się z ryzykiem, trzebaby rzeczywiście znać się na rzeczy. Najlepiej więc robić dużo szumu i wiele działań pozornych. Jak o kimś głośno, to znaczy, że dobry menadżer, mimo że sprawy stoją w miejscu. Nie może być jednak za głośno, bo jeszcze ktoś zwróci uwagę. Nie można przeto zrobić nic wielkiego i oryginalnego, bo jak mnie zauważą to mogą zniszczyć.
Ja myślę, że jak Szostkowi nie wyjdzie w energetyce, to przecież zostanie mu jeszcze przemysł terenowy. Kto pamięta z jakiego to filmu Bareji? Już w PRL-u byli znakomici, zdolni menadżerowie, znający swój fach.
ODPOWIEDZ