ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





KOMENTARZE

Mielczarski: OZE czyli ogon macha psem
21.11.2014r. 14:02

W październiku br. niemieckie instalacje odnawialne źródła energii (OZE) wyprodukowały znacznie mniej energii elektrycznej – spadek w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku wynosi 22 proc. Spowodowało to wzrost cen energii na giełdach.

Oddziaływanie OZE nie tylko na ceny energii, ale i na pracę systemu elektroenergetycznego staje się coraz bardziej widoczne nawet wtedy, gdy odnawialne źródła energii produkują niewielki procent energii elektrycznej. Również w Polsce, gdzie niesterowane przez operatorów sieci OZE produkują tylko około 6-7 proc. zużywanej energii, stanowią one coraz większy problem, nie tylko ekonomiczny, ale przede wszystkim techniczny, destabilizując pracę sieci elektroenergetycznych. Mamy do czynienia z sytuacją, kiedy ogon zaczyna machać psem (Wag the Dog).

Jedynym krajem, w którym udało się przekroczyć 20 proc. produkcji energii z OZE są Niemcy. Odbywa się to jednak kosztem krajów sąsiednich, które poddane są przepływom kołowym energii z niemieckich OZE destabilizującym pracę systemów elektroenergetycznych tych krajów. Belgia i Holandia „odgrodziły” się od systemu niemieckiego instalując na liniach transgranicznych przesuwniki fazowe, będące rodzajem transformatorów, które mogą blokować przepływ niechcianej energii. Polska zamierza zrobić to samo. Takie „odgradzanie” się systemów elektroenergetycznych krajów Unii Europejskiej jest sprzeczne z zamiarami tworzenia wspólnego europejskiego rynku energii. Gdyby nie akceptacja przez sąsiednie kraje wymuszanych przepływów kołowych z niemieckich instalacji OZE, niemiecki system elektroenergetyczny uległby już dawno kilku awariom systemowym – black out. Nie wiem czy działania naszego sąsiada to dobry przykład do naśladowania.

Dziś odnawialne źródła energii wprowadzają każdą wyprodukowaną, w dowolnym czasie, ilość energii do sieci elektroenergetycznej, nie zważając na standardy techniczne pracy tej sieci. Staje się coraz bardziej oczywiste, że ta faza działania OZE, nazywana „produce and forget”, musi zostać zastąpiona przez dostosowanie produkcji energii z OZE do możliwości pracy systemu elektroenergetycznego. Przy zastosowaniu szeregu dodatkowych działań technicznych, jak zwiększenie wielkości rezerw mocy w jednostkach konwencjonalnych i rozbudowie sieci, udział OZE w całkowitej produkcji może osiągnąć 15-20 proc. całkowitej zużywanej energii elektrycznej, pod warunkiem, uczestniczenia OZE w bilansowaniu technicznym, czyli produkcji w tych okresach czasu i w takich ilościach, w jakich energię z OZE jest w stanie zaabsorbować system elektroenergetyczny. Innym rozwiązaniem jest odmowa wydawania zgody na przyłączenie do sieci instalacji OZE.

Wiele osób nie rozumie, dlaczego OZE muszą poddać się rygorom technicznym pracy systemu elektroenergetycznego. Można oczywiście przywoływać prawa fizyki rządzące przepływami energii w sieci, ale jest to mało zrozumiałe nawet dla osób z wykształceniem technicznym. Lepszy wyjaśnieniem jest porównanie sieci elektroenergetycznej do układu drogowego. W obu przypadkach korzystający z systemu, czy to elektroenergetycznego czy drogowego, używają tych systemów do transportu produktów i wszyscy korzystający zarówno z systemu drogowego, jak i elektroenergetycznego powinni być traktowani jednakowo i przestrzegać ustalonych zasad, czy to kodeksu drogowego czy rozpływów mocy. OZE wprowadzające dowolne ilości energii, w dowolnym czasie, do systemu zachowują się jak pojazdy uprzywilejowane, którym inni uczestnicy muszą ustąpić pierwszeństwa. Pół biedy, jeżeli tych uprzywilejowanych podmiotów korzystających z dróg czy sieci jest niewiele. Jednak, kiedy liczba uprzywilejowanych podmiotów zaczyna rosnąć następuje paraliż zarówno ruchu drogowego, jak i destabilizacja pracy sieci elektroenergetycznej. Czy ktoś jest w stanie wyobrazić sobie ruch drogowy, kiedy 20 proc. czy 30 proc. uczestników jest uprzywilejowanych? Podobnie trudno wyobrazić sobie poprawną pracę sieci elektroenergetycznych przy tak dużej ilości uprzywilejowanej produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Dlatego producenci OZE muszą podporządkować się takim samym regułom, jak inni użytkownicy sieci elektroenergetycznej.

Konieczne jest poddanie się OZE bilansowaniu technicznemu – regulacji produkcji przez operatorów sieci, czyli produkcji energii w ilości i czasie, w których system elektroenergetyczny jest w stanie tę energię zaabsorbować. Może to zostać wykonane na dwa sposoby. W pierwszym OZE pracujące niestabilnie zostaną wyposażane w zasobniki energii, które będą magazynowały energię w czasie jej nadprodukcji. Oznacza to jednak zwiększenie kosztu energii z OZE o ponad 100 proc. Drugą możliwością jest wyłączanie OZE w okresach nadprodukcji. To również zwiększy koszty, ale tylko około 60-70 proc. Przy regulacji produkcji farmy wiatrowe będą pracowały 1200-1400 godzin rocznie zamiast 2000, a ogniwa PV będą produkować energię przez 500-600 godzin rocznie zamiast 900-1000. Można łatwo wykazać matematycznie, że w miarę budowy coraz większej ilości instalacji OZE, czyli wzrostu mocy zainstalowanej, maleje wykorzystanie tych instalacji, a koszty produkcji energii z OZE znacznie rosną. Wyznaczanie taryf dla OZE w oparciu o możliwości ich pełnego wykorzystania (2000h rocznie dla wiatru i 1000h rocznie dla ogniw PV) będzie prowadziło do efektu „missing monery”, jaki obecnie obserwujemy w krajach Unii Europejskiej w konwencjonalnych elektrowniach gazowych czy węglowych.

Niezależnie jak bardzo pobożne byłyby życzenia Unii Europejskiej zwiększenia udziału produkcji energii elektrycznej z OZE, to barierą jest możliwość dostosowania się systemu elektroenergetycznego do dużej ilości niestabilnych źródeł energii. Taką barierą wydaje się poziom 15-20 proc., chociaż koszty osiągnięcia nawet takiego poziomu będą znaczne i dlatego należałoby też zastanowić się, jaka jest ekonomiczna bariera akceptacji zwiększonych kosztów przez gospodarkę i społeczeństwo. Nie jest prawdą, że koszty produkcji z OZE będą z czasem malały. Dostosowanie odnawialnych źródeł energii do możliwości działania systemu elektroenergetycznego będzie znacznie zwiększało koszty, niezależnie od pewnego spadku kosztów inwestycyjnych instalacji OZE.

Snucie planów przez Komisję Europejską, że energia elektryczna z OZE może osiągnąć udział 50 proc. czy 100 proc. całkowitej zużywanej energii jest równoznaczne z planowaniem, że wyhoduje się psa, który w 50 proc. czy w 100 proc. będzie ogonem. Wówczas, jak tytule tego artykułu, nie tyle ogon będzie machał psem, co ogon będzie machał samym sobą. Tyle, że energii z tego nie będzie, chociaż kilka kolejnych dyrektyw może powstać.
Prof. Władysław Mielczarski, Politechnika Łódzka , BiznesAlert

Dodaj nowy Komentarze ( 20 )

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISACH TEMATYCZNYCH

KOMENTARZE ( 20 )


Autor: xx 21.11.2014r. 19:26
Nareszcie, ktoś podaje zrozumiałe przykłady, dlaczego OZE nie powinno być wiecej niż 15%.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: ObserWATor 21.11.2014r. 21:02
RWE przedstawia wpływ nadpodaży subsydiowanej energii z OZE na rynki krajów sąsiednich:

https://www.rwe.com/web/cms/mediablob/en/2628512/data/2495764/1/rwe/investor-relations/presentations-videos/videos/videos-2014/Further-information-Volatility-risk-and-risk-premium-in-German-and-Continental-power-markets-presentation-by-Stefan-Judisch-CEO-of-RWE-Supply-Trading.pdf
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: z boku 22.11.2014r. 07:04
Elektroenergetyka odczuwa skutki własnej pazerności. Dyrektywa OZE wcale nie wymaga od Polski 15 udziału energii elektrycznej z OZE. Skuszeni rynkiem zielonych certyfikatów chłopcy od prądu zawłaszczyli mechanizmy OZE dla siebie. Dyrektywa wyraźnie wskazuje obowiązek udziału OZE jako zużycie energii brutto. Chciałbym przypomnieć, że energia to nie tylko elektryczność. Wygląda na to, że wielu wydawało by się poważnych ludzi nie pamięta o tym.
Nikt nie zabrania nam zaliczenia do wypełnienia obowiązku udziału ENERGII OZE chrustu i drewna używanego do ogrzewania czy ciepła z indywidualnych "solarów".
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: xx 22.11.2014r. 13:47
Jak OZE zacznie przystosowywac sie do systemu to koszty produkcji z OZE wzrosna. Co na Intytuty i fundusze ekologiczne. Może podjęłyby merytoryczną dyskusję.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: robin chudł 22.11.2014r. 19:40
gubie sie w wizjach tego pana. raz jest za OZE, raz za weglem, raz przeciwko i tak w kółko. najpierw chwalił opole, potem krytykował itd., itp.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Prad 22.11.2014r. 23:46
Czy Niemcy płacą nam za bilansowanie?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Lucek 23.11.2014r. 11:27
Pomoc w bilansowaniu systemu mogą odbiorcy - demand response może służyć do zmniejszania zapotrzebowania kiedy nie wieje i zwiększania kiedy wieje. To tańsze niż bilansowanie przez wytwórców i pozwala na obniżenie kosztów u elastycznych odbiorców
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Grzegorz Wiśniewski 23.11.2014r. 11:46
Zgadzam się z komentarzem "Lucka" i szerszym poglądem "z boku", bo ich autorzy szukają rozwiązania w szerszej perspektywie.
Tekst prof Mielczarskiego traktuję jak prowokację publicystyczną, ale jednak znamienną i taką, że może być potraktowana poważnie.
Prof Mielczarski, nawet jak na tekst publicystyczny, zbyt często mija się z faktami i stawia tezy z wąskiej perspektywy. Propozycje te są nazbyt proste, ale też antyinoowacyjne oraz kosztowne w ew. skutkach. Trudno się do nich odnieść w komentarzu dlatego zainteresowanych odsyłam do szerszej refleksji na blogu - wpis "15% OZE for ever?". URL: http://odnawialny.blogspot.com/2014/11/15-oze-for-ever.html
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Do prezesa Wiśniewskiego 23.11.2014r. 13:33
Czy to jest merytoryczna dyskusja pisanie, że autor mija się z prawdą, że wąska perspektywa, itd? A może tak konkrety? Może by Pan napisał artykuł z konkretnymi liczbami zamiast odsyłać do swojego bloga. CIRE czytają specjaliści i pewnie chętnie zobaczyliby konkrety.
Na przykład. Jak robi się bilanse mocy i energii? Dlaczego PSE w bilansach uwzględnia tylko 10% możliwości produkcji wiatraków, a PV nie uwzględnia zupełnie? Ile wynoszą minima sieciowe i kogeneracyjne? Wiatrak można wyłączyć, ale elektrociepłowni nie, szczególnie w zimę. W dolinie zapotrzebowanie na moc jest 13000-14000MW. Minima sieciowe dla JWCD to 9000MW. Kogeneracja 3000-5000MW. Elektrownie przemysłowe ponad 1000MW. Dla OZE nie ma już miejsca.
Demand Side Response? Po kilku przetargach PSE nie udało się uzyskać nawet 200MW na zapotrzebowanie systemu 25000MW.
Najgorsza sytuacja obecnie jest w systemie w nocy (najczęściej w weekendy), kiedy pracuje dużo wiatraków. Jakich odbiorców wyłączy się o 3 nad ranem? Jak będzie więcej PV to podobnie będzie rano i w dzień. Szczególnie weekendy i dni świąteczne, a tych jest 1/3 w roku.
Niemcy osiągnęli niewiele ponad 20% energii z OZE przy pomocy kilku krajów, a komu my podeślemy energię.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Grzegorz Wiśniewski 24.11.2014r. 00:48
Gdyby producenci samochodów tak myśleli i politycy to podzielali to do tej pory nie opłacałoby się stosować katalizatorów (nie pasowały do starych silników i podrażały auta), a nas obydwu (zatrutych) nie byłoby już na tym świecie.
Podaje Pan strukturę mocy krajowej jak coś statycznego, na zawsze. Przywołuje Pan Niemcy (faktycznie mają dobre połączenia międzynarodowe) i twierdzi, że niemiecki sukces w rozwoju OZE i w dostosowywaniu systemu energetycznego do nowych technologii to nie wysiłek ekonomiczny Niemców tylko żerowaniu na innych krajach, ale nie przywołuje Pan żadnej analizy własnej lub naukowej która by to potwierdza (życzę powodzenia w potwierdzaniu tej tezy).
A może łatwiej podać inny kraj, który nie ma tak dobrych połączeń z Europą - Hiszpanię, która ma znacznie wyższe (42%) udziały energii z OZE (tez niestabilnych) niż Niemcy i trudno ją oskarżyć o wpychanie niezbilansowanych nadwyżek na kontynent. Wystarczy nawet na chwile zerknąć na stronę Red Electrica http://www.ree.es/en/red21 aby się zorientować jakie narzędzia profesjonalny operator stosuje aby sobie radzić z problemem. Bynajmniej nie wyłącza OZE (nonsens ekonomiczny, gdy można inaczej). Nawet przy 42% OZE tego jeszcze nie robi i nie od tego zaczyna. Poza posiniaczeniami kombinuje z integracją, DMS, smart gird, samochodami elektrycznymi itd i nie bez wysiłku ale bezpiecznie prowadzi system. I nie narzeka.
W zamkniętym na zmiany systemie w jakim się Pan porusza nie znajdzie Pan rozwiązania, poza narzekaniem.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Duster 24.11.2014r. 08:16
jakiś rok temu była na cire analiza rynku energetycznego w Hiszpanii na przykładzie konkretnych skrajnych warunków pogodowych mających wpływ na funkcjonowanie OZE i okazało się że Hiszpania poradziła sobie bez większych problemów.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: PSE 24.11.2014r. 11:28
Dalej bez konkretów. I wyjaśnienia dlaczego w bilansie mocy wiatr jest tylko 1%, a PV nie ma zupełnie. Powoływanie się, że gdzieś tam osiągnięto jakieś 42%, to jak u Strupczewskiego, że gdzieś tam elektrownie jądrowe są najtańsze.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: PSE 24.11.2014r. 11:30
Tylko Hiszpania ma około 30% w elastycznych elektrowniach gazowych. Inną sieć i dopłaca od 2008 roku około 2,5 mld zł rocznie w ramach tzw. rynku mocy aby elektrownie dalej działały i kompensowały wpływ OZE.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Duster 26.11.2014r. 13:47
A co stoi na przeszkodzie zeby i u nas postawiono na elastycznosc systemu? W kwestii doplat do "elastycznosci" systemu to na polskim przykladzie wiemy ze jak wiatraki produkuja to cena na rynku spada, czyli mozna wyliczyc precyzyjnie ile zaoszczedza sie pieniedzy w porownaniu z cena za energie z wegla.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Do Prad 23.11.2014r. 13:35
Koszty bilansowanie niemieckich wiatraków, które ponoszą polscy odbiorcy energii to około 50-60 mln rocznie. Tak jest/było od lat. Podobnie ostatnio Niemcy coś płacą, ale PSE nie ujawnia szczegółów. Może ktoś z PSE dmuchnąłby w gwizdek?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Do ObserWator 23.11.2014r. 13:46
Dobra tak publikacja na która wskazujesz.
Ale czy ktoś wie ile energii z OZE wyprodukowali Niemcy w 2013 roku. Jak spotkałem się z liczbą 23%, o ponad 20% pisze profesor, a tej publikacji jest tylko 19%. Autorem jest szef RWE, więc chyba jego ludzie sprawdzili co ma prezentować.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: ObserWATor 24.11.2014r. 19:12
Eurostat pokazuje 18,3% udział OZE w 2013 (109 TWh). Wolumen eksportu netto wzrósł z 3 TWh w 2003 do 32 TWh w 2013.
epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php/Electricity_production_and_supply_statistics
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Daleki Mazowszanin 23.11.2014r. 16:27
To nie prowokacja - to kolejny kubeł zimnej wody na tych co chcą robić interesy na złomie z Niemiec.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: kubas43 24.11.2014r. 09:09
Dobry głos rozsądku. Jednak poza problemem statycznym "przepływów kołowych" niemieckie OZE generują problem związany z równowagą dynamiczną w przypadku utraty równowagi czestotliwościowej znacznie obniżona inercja syztemu energetycznego będzie szukać ratunku w dużych nercjach powiązanych systemow w tym polskiego.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Licznerski Edward 25.11.2014r. 13:48
Szanowny Panie Profesorze. Aby nie narażać energetyki systemowej na ryzyka wskazane przez Pana - może warto budować w Polsce RÓWNOLEGŁĄ ŚCIEŻKĘ dla mikro-OZE i mikro-PROSUMENTÓW oraz GMINNE (LOKALNE) SIECI ELEKTROENERGETYCZNE kooperujące zarówno z mikroprosumentami, jak i regionalnymi operatorami energetyki konwencjonalnej.
Proponuję rozważyć dwa zasadnicze postulaty:
1) wyłączenie problematyki "prosument" (jeśli to pojęcie odnosić wyłącznie do małej energetyki) z aktualnego projektu ustawy OZE, tzn. uwolnić OZE z "objęć" lobby energetycznego, lub przynajmniej dopuścić w Ustawie o OZE wariantowo j.n.

2) przeniesienie problematyki "prosument/mikroprosument" do ustawy o samorządzie lokalnym, z równoczesnym uregulowaniem spraw rozwoju gminnej infrastruktury realnie wspierającej prosumenta wytwarzającego energię (nie tylko elektryczną) z lokalnych zasobów OZE.

Uwaga. Skoro w Polsce mogą bezkolizyjnie funkcjonować obok siebie - podstawa rynku finansowego Giełda Papierów Wartościowych z NewConnect, to tym bardziej może funkcjonować rynek energii systemowej, a obok - równoległy rynek energetyki rozproszonej bazujący na potencjale OZE i mikroprosumentów w poszczególnych gminach.

Trzeba budować RÓWNOLEGLE RYNEK rozproszonej małej energetyki opartej na lokalnych zasobach OZE i odpowiedniej regulacji prawnej w Ustawie o samorządzie gminnym, a nie usiłować naprawiać bubel prawny ustawy o OZE z absurdalnym systemem aukcyjnym, czy też wchodzić w spory z przeciwnikami OZE.
Wg proponowanych w ustawie OZE rynek prosumentów nigdy się nie rozwinie tak dynamicznie, jak uwolniony z gorsetu zależności od energetyki systemowej, która z kolei powinna być uwolniona od wszelkich przymusów i świadczeń na rzecz małej, lokalnej energetyki. Tylko swoboda zawierania umów na zasadach partnerskich.
Kilka uwag w związku z powyższym. MG narzeka na brak konstruktywnych propozycji ze strony społecznej, chociaż w rzeczywistości takie propozycje z góry odrzuca, gdy wychodzą poza przyjęte w MG dogmaty.

1) jednym z grzechów komentatorów/przeciwników OZE z mikroźródeł na użytek mikroprosumentów i dowodzenia nieopłacalności tych mikroźródeł - jest rozdzielcze analizowanie instalacji hybrydowych tj. wieloźródłowych (PV + kolektor słoneczny + mikroturbinka wiatrowa + GWC + pompa ciepła itd).
Tylko rozpatrując łączny efekt eksploatacyjny instalacji hybrydowej wytwarzającej zarówno energię elektryczną jak i ciepło można dojść do obiektywnych wniosków. Indywidualny inwestor/prosument w domu jednorodzinnym zyska na eksploatacji instalacji hybrydowej: ciepło pozyskiwane z układu grzewczo (pompa ciepła)-wentylacyjnego z rekuperacją i gruntowego wymiennika ciepła do nawiewu świeżego powietrza i CWU z kolektorów słonecznych (orientacyjna moc ww. układu ok. 10-12 kWt).
Natomiast zasilenie tej instalacji hybrydowej w energię elektryczną pochodzić będzie z ogniw PV + ewentualnie mikrowiatraków o łącznej mocy 4-5 kWe. W takim zestawieniu (autonomicznym) inwestor zagospodarowuje 100% wytworzonej energii cieplnej i elektrycznej.
Wiem o czym mówię, bo zainwestowałem w taką instalację w swoim domu na wsi i nie żałuję (dla zainteresowanych - google: dom energooszczędny w Bielkówku). Oczywiście są okresowe nadwyżki (pogoda) i tu jest realny problem do rozwiązania.

2) Usunięcie barier prawnych i przeregulowanie przepisów ustawy. Sądzę, że najlepszym kompromisowym rozwiązaniem jest wyłączenie problematyki mikroinstalacji OZE z projektowanej Ustawy o OZE i przeniesienie jej do Ustawy o samorządzie gminnym (dla kompromisu - można też zostawić mikroinstalacje w Ustawie OZE, dając wolny wybór zainteresowanym).
Przeniesienie problematyki mikroinstalacji OZE i regulacji prosumenckich do gospodarki lokalnej w gminach przede wszystkim urealni wykonywanie ustawowego obowiązku gmin o zaopatrzeniu mieszkańców w energię itd.
Gminy wspierane z programów na rozwój infrastruktury lokalnej podejmą m.in. budowę gminnych sieci elektroenergetycznych NN i sieci biogazowych. Sieci gminne będą kupować "zieloną" energię od lokalnych mikroprosumentów za bieżącą cenę rynkową i będą odsprzedawać do regionalnej sieci energetyki systemowej.
Taki zbliżony model funkcjonuje z sukcesem od ponad 25 lat w Danii, a w Niemczech tworzone są lokalne spółdzielnie energetyczne (np. Freiburg - Niemcy).

3) Moim zdaniem taki model realizowany w Polsce jest możliwy do wdrożenia, ale centrum (MG) musi chcieć, czyli przede wszystkim nie upierać się przy jedynie słusznym wg MG systemie wsparcia OZE w oparciu o kontrowersyjny system AUKCYJNY, co oznaczałoby zgodę na przeniesienie mikroenergetyki i systemu prosumenckiego do Ustawy o samorządzie gminnym.
Wdrożenie takiego projektu spowoduje dynamiczny rozwój energetyki lokalnej i innowacyjnych gmin, zwłaszcza na obszarach wiejskich (UWAGA: po 2020 r. kończą sie dopłaty obszarowe w rolnictwie, a rozwój małej agroenergetyki może stać się ważnym źródłem dochodu rolnika), oraz wytłumi niezdrowe emocje na styku energetyka systemowa i nowy równoległy rynek rozproszonej energetyki odnawialnej z mikroźródeł.

Chyba, że opór MG będzie nie do przezwyciężenia, to łatwo sobie wyobrazić realizację scenariusza telefonii komórkowej już wdrożonego z sukcesem w Polsce, co może nastąpić w bardzo nieodległej przyszłości - po przekroczeniu masy krytycznej cierpliwości konsumentów energii, którzy wiedzą, że w każdym rachunku płacą za energię elektryczną tylko niecałe 50% ceny).
Oczywiście adresaci takich zmian muszą chcieć rzetelnie podejść do tematu, bez kurczowego trzymania się jedynie słusznych - ich zdaniem - forsowanych rozwiązań.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 20 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
ALMiG
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
TGE
Savangard
Audax
Tauron
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Gazterm
Innsoft



cire
©2002-2020
mobilne cire
IT BCE