ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

TAURON
Polska Spółka Gazownictwa
GAZOPROJEKT
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





KOMENTARZE

"Kto daje i odbiera ten się w piekle poniewiera" czyli Komisja Europejska sięga po pieniądze z ETS
05.06.2018r. 07:55

prof. dr hab. inż. Konrad Świrski, Transition Technologies SA
W obliczu przedstawionej właśnie propozycji nowego budżetu Unii Europejskiej na lata 2021-27 i dyskusji o dziesiątkach miliardów, których Polska może nie dostać, umyka mały, ale jakże kluczowy dla polskiej energetyki szczegół- pieniądze z ETS (systemu handlu emisjami) w unijnym budżecie.

Wygląda niestety na to, że w lobbystycznych przepychankach sprawdzają się najgorsze przypuszczenia, że silniejsi zawsze mogą zmienić wcześniejsze ustalenia a słabsi muszą tylko płacić. Prawdopodobnie pisząc o tym z perspektywy Hanoweru czy Kopenhagi miałbym zupełnie inne spojrzenie na mechanizmy zjednoczonej Europy, ale z Warszawy jakoś przypomina mi się cytowane w tytule przysłowie.

Może dwa słowa przypomnienia. W grudniu 2015 r. Polska, po burzliwej dyskusji, podpisała (nie zawetowała) nową propozycję reformy ETS, w której ustalono nowe cele obniżenia emisji CO2 z energetyki do roku 2030 (minus 43% w stosunku do 2005). Olbrzymi koszt dostosowania się do tych celów przez polską węglową energetykę (dziś w 85%), miał być złagodzony przez mechanizm darmowych pozwoleń emisyjnych (ok. 40% darmowych dla Polski) oraz pieniądze na inwestycje z tzw. Funduszu Modernizacyjnego. Wczytywanie się w pierwotne dokumenty i akapity pisane drobnym drukiem już wtedy pokazywało pewne problemy - darmowe pozwolenia miały być darmowe, ale przy pokazaniu ekwiwalentnych wydatków na technologie "low emission" (czytaj "bez wegla") a Fundusz Modernizacyjny już bezpośrednio miał wspierać OZE i połączenia transgraniczne. Kolejne lata pokazały jeszcze bardziej, że to co się mówiło przy okazji obietnic z 2015 roku, w 2018 r. już niekoniecznie znaczy to samo. Jako pierwsza poszła na rzeź data wdrożenia MSR (Market Stability Reserve) co wbrew marketingowej nazwie oznaczało arbitralną modyfikację systemu handlu emisjami - w celu podbicia cen certyfikatów. MSR miał startować w roku 2021, ale nagle przegłosowano nowy termin na styczeń 2019 i szybki wzrost cen certyfikatów CO2 widać już teraz, bo już nie kosztują 5-6 Euro za tonę jak dawniej, ale około 15 i jest to jednym z czynników, że ceny polskiej energii na hurtowym rynku futures zaczynają przebijać 300 zł/MWh. Jednak to wszystko było chyba przygrywką do znacznie szerszej gry lobbystycznej.

Teraz - wraz z ogłoszeniem propozycji nowego budżetu UE, nie zapomniano o emisjach i pieniądzach w ETS. Do tej pory cała konstrukcja systemu handlu emisjami opierała się na założeniu, że emitenci płacą za certyfikaty do budżetu krajowego. Emisja kosztuje, ale jeśli jest trzymana zgodnie z limitami to pieniądze zostają w kraju - co pośrednio cieszyło nasze Ministerstwo Finansów, teraz ten podstawowy paradygmat już może niekoniecznie obowiązywać. W ramach spinania rozlatującego się po Brexicie budżetu i poszukiwań dodatkowych źródeł finansowania, Unijny Komisarz (ds. budżetu) Günther Oetinger zaproponował właśnie nowe podatki (od plastiku), ale też i złapanie części pieniędzy z ETS do budżetu ogólnoeuropejskiego. W enigmatycznych na razie wypowiedziach (https://www.euractiv.com/section/future-eu/news/plastic-tax-and-ets-tinkering-could-plug-brexit-hole-suggests-eu-budget-chief/) mówi się o 20% wartości ETS, gdzie indziej (http://energetyka.wnp.pl/komisja-europejska-chce-siegnac-po-pieniadze-z-rynku-co2,324022_1_0_.html) nawet o 30%. Niezależnie od tego na czym stanie ostatecznie i jak to zostanie sformułowane, wydaje się, że Rubikon został przekroczony i wcześniej czy później pieniądze z ETS-u będą uciekały z kraju. Dla Polski jest to wyjątkowo brutalne. Polska energetyka węglowa traci konkurencyjność - mówi się o cenie 30, a może nawet i 50 Euro za tonę CO2 (co jest osiągalne mechanizmem MSR) i mniej więcej takim obciążeniem kosztu produkcji MWh w polskich elektrowniach (emisyjność CO2 z węgla to ok 0,75-0,95 t CO2/MWh). Polska energetyka jest proporcjonalnie największym emitentem CO2 więc i koszty modernizacji będą najwyższe (dla redukcji do 2030), ale i jak widać może też płacić za CO2 (w dużej części) do budżetu Brukseli. Na dodatek (wg informacji http://energetyka.wnp.pl/komisja-europejska-chce-siegnac-po-pieniadze-z-rynku-co2,324022_1_0_.html) ma to obowiązywać nie tylko za płatne pozwolenia, ale także i darmowe derogacje. A więc "damy i zabieramy" w czystej postaci - bo mamy ekwiwalentnie ponosić wydatki na modernizacje i odprowadzać coś w rodzaju daniny za derogacje.

Oczywiście jesteśmy na etapie wstępnym i są to pewnie pierwsze propozycje i przymiarki. Być może to też rodzaj "negocjacyjnego szczura" - wrzutki, która może zmiękczać stanowisko Polski w innych sprawach. Wynik ostateczny - całych negocjacji budżetowych na pewno skomplikowany i sprawa ETS to drobny kawałek układanki. Według mnie, niepokojące jest jednak to, że tak jak się spodziewaliśmy w czarnych projekcjach - sprawa ETS i całej polityki klimatycznej - nigdy nie jest załatwiana na jednym stałym poziomie. Niezależnie co Polska podpisze i do czego się zobowiąże - zawsze może okazać się, że regulacje będą zaostrzone (np. jak widać to po europejskich celach OZE - już może niekoniecznie 27 a 30 lub 35%) a pętla na polskiej energetyce może zacisnąć się jeszcze bardziej. To trudne dla nas, bo nigdy nie widać dokładnie do czego mamy się dostosować. Może okazać się, że minus 43% redukcji CO2 i 27% OZE to będzie za mało, a pieniądze które zaplanowaliśmy do wydania (i do naszego budżetu) mogą pójść gdzie indziej. Niezbyt to budujące, że lobbystyczne mechanizmy unijne tak naprawdę będą budować problemy i poniekąd uzasadnione (przynajmniej z nadwiślańskiej perspektywy) obawy. Unia dalej odchodzi od będącej kiedyś podstawą UE - harmonijnej i zrównoważonej współpracy z poszanowaniem interesów mniejszych i większych w kierunku bizantyjsko-lobbystycznego systemu negocjacyjnego z poszanowaniem interesów największych a mniejszych już w mniejszym stopniu. A to patrząc na Londyn i Rzym dzisiaj, niekoniecznie wróży dobrze. Może więc polscy negocjatorzy powinni w ramach promowania lokalnej kultury pokazać też niektóre polskie przysłowia ludowe?

Dodaj nowy Komentarze ( 4 )

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISACH TEMATYCZNYCH

KOMENTARZE ( 4 )


Autor: zgryźliwy 05.06.2018r. 08:55
Niezwykle ważna wypowiedź.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Eko 05.06.2018r. 11:27
Bez paniki, to najwyżej 20%. Bycie Europejczykiem ma swoją cenę.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Rozwiń (Pełna treść komentarza)
Autor: kolejny profesor 06.06.2018r. 22:03
Nie, Unia nie posiada uprawnien do opadatkowania kogokolwiek. Jezeli by siegnela po kase, oznaczaloby to... pełna treść komentarza
Odpowiedzi: 1 | Najnowsza odpowiedź: 07-06-2018r. 15:22 ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 4 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
Ebicom
ALMiG
Elektrix
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Innsoft



cire
©2002-2018
mobilne cire
IT BCE