ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
GAZOPROJEKT
CMS

CEZ Polska
ENERGA





KOMENTARZE

Transformacja energetyczna po polsku
09.10.2018r. 09:50

Ceny energii w Polsce znajdują się pod silną presją rosnących cen uprawnień do emisji CO2. Polska potrzebuje zmiany miksu energetycznego. Jednak węgiel nadal będzie stanowił istotną część mocy wytwórczych nad Wisłą - podkreślali uczestnicy debaty pt.: ,,Energetyka wobec nowych wyzwań" odbywającej się w ramach Congress Energy Future.

Strategia energetyczna

Dr Piotr Naimski, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej, zdradził, że prace nad strategią energetyczną dobiegają końca. - Generalne założenia dokumentu były wielokrotnie przedyskutowane. W perspektywie następnych 30 lat węgiel będzie bardzo istotnym elementem produkcji energii w Polsce. Wydobycie polskiego węgla będzie utrzymywało się mniej więcej na obecnym poziomie - mówił. Jego zdaniem do 2050 roku ok. 50 proc. energii w Polsce będzie pochodziło z węgla. - Pozostałe 50 proc. będzie pochodziło z OZE, głównie offshore a także dzięki energetyce nuklearnej - dodał.

Wspomniał również o realizowanych inwestycjach w sieć elektroenergetyczną. - Wyciągnięte zostały wnioski z doświadczeń ostatnich dwóch lat. Zwłaszcza w kontekście szczytowego zapotrzebowania na energię i poradzenia sobie z nim w okresie letnim. To sprawia, że plany inwestycyjne PSE (operator sieci - przyp. red.) zostały zmodyfikowane pod kątem tego, aby wąskie gardła w systemie przesyłowym zostały jak najszybciej usunięte - powiedział minister Naimski.

W trakcie wystąpienia odniósł się do rosnących cen hurtowych energii elektrycznej w Polsce. Zwrócił uwagę, że duży wpływ na nią mają rosnące ceny uprawnień do emisji CO2. - W ciągu krótkiego czasu ta cena wzrosła pięciokrotnie z poziomu 5-6 euro za tonę do ok. 25 euro. W momencie, gdy minister Tchórzewski publicznie zapowiedział, że zwróci się do Komisji Europejskiej z prośbą o przyjrzenie się temu rynkowi, następnego dnia okazało się, że ceny są o 5 euro niższe. To symptom, który mógłby być przesłanką do tego, że mamy do czynienia ze spekulacją - stwierdził pełnomocnik rządu.

Nie wszystek na gaz

Wiceprezes PGNiG Maciej Woźniak zwrócił uwagę, że w ciągu ostatnich 2-3 lat wzrosło zużycie gazu w Polsce. - To popyt pochodzący nie tylko od energetyki, ale również ze wzrostu gospodarki - mówił. Przypomniał, że do aukcji w ramach rynku mocy zgłoszono instalacje gazowe mocy ponad 4,5 GW. - To oznacza dodatkowe zużycie na poziomie 4,5 mld m sześc. po 2023 roku. Zależy nam na bezpiecznych i wiarygodnych dostawach gazu po optymalnej cenie - powiedział wiceprezes Woźniak.

Zaznaczył, że PGNiG chce, aby po wygaśnięciu kontraktu jamalskiego gaz był dostępny w Polsce w ilościach potrzebnych gospodarce i pochodził z bezpiecznych źródeł. - W tym celu chcemy kupować więcej LNG, zmienimy głównego dostawcę na kierunek na zachodnio-europejski, w tym norweski. Spokojnie patrzymy w przyszłość. Nic po 2022 roku nic nie powinno nas zdziwić - dodał.

Minister Naimski zastrzegł, że polska energetyka nie przestawi się na gaz. - Powstanie kilka bloków gazowych, ale będą miały one charakter regulacyjny. Dobrze się stało, że przez ostatnie 25 lat nie zbudowaliśmy bloków gazowych mając w dyspozycji wyłącznie gaz od Gazpromu. W momencie, gdy stanie się bezpieczny i zmieni się dostawca, będziemy mogli bezpiecznie budować takie bloki. Przede wszystkim to Dolna Odra. Być może będą to jeszcze inne bloki - dodał.

Szczyty letnie

Mówiąc o przyszłości sektora energetycznego nie można zapominać o sektorze elektroenergetycznym. - Naszym największym problemem są letnie szczyty zapotrzebowania na energię. Widać również, że ceny energii rosną szczególnie latem.To dodatkowy czynnik, który prawdopodobnie spowoduje, że w perspektywie 10-15 lat będziemy mieć problem z pokryciem zapotrzebowania. Warto rozważyć energetykę solarną; 2-3 GW zainstalowanych w fotowoltaice pomogłoby zrealizować cele OZE i wskaźniki emisyjności, ale również wzmocnić pracę systemu elektroenergetycznego. Mamy niski poziom dywersyfikacji, 78 proc. energii produkujemy w oparciu o jeden surowiec. To może być problem - mówiła dr Joanna Maćkowiak-Pandera, prezes Forum Energii Dodała, że udział węgla w miksie energetycznym 2050 roku może wynieść 50 proc. o ile zostanie utrzymana deklaracja, że Elektrownia Ostrołęka C będzie ostatnią elektrownią węglową w Polsce.

Energetyka i gospodarka

- Polityka energetyczna powinna być częścią strategii gospodarcze państwa - mówi Remigiusz Nowakowski, prezes Dolnośląskiego Instytutu Studiów Energetycznych. Jego zdaniem nie należy się dziwić, że ceny uprawnień do emisji CO2 rosną. - Dla kogoś, kto zajmuje się strategią w perspektywie długoterminowej, nie powinno to być zaskoczeniem. System handlu emisjami powstał w 2005 roku i jego celem była między innymi wprowadzenie elementu kosztu. Mieliśmy dużo szczęścia, bo ceny energii były niskie. Powinniśmy określić sposób wykorzystania tej sytuacji do tego, aby powoli zmieniać nasz miks energetyczny - stwierdził. - Aby negocjować z Unią Europejską musimy mieć odpowiednie argumenty. Energiewende jest świadomie zaprojektowana tak, aby uwzględniać interesy państwa. Wytyczmy ambitne cele, ale z poszanowaniem naszych interesów - dodał Nowakowski.

- Nie stać na to, aby dopłacać do przekształcenia energetycznego jak w Niemczech. To obciążenie jest niemożliwe w sytuacji, gdy wielu Polaków jest na granicy ubóstwa energetycznego. Tam 25 mld euro zostanie dopłacone do rozwoju energetyki odnawialnej przez Niemców. Takie obciążenie jest niemożliwe w sytuacji, gdy wielu Polaków znajduje się w sytuacji ubóstwa energetycznego - stwierdził z kolei minister Naimski. - Dlatego musimy do tego inaczej podchodzić. Jeśli mówimy, że przewidujemy w strategii energetycznej budowę morskich farm wiatrowych, to zakładamy, że dzięki obiecującym tendencjom koszt wytwarzania spadnie na tyle, że będą mogły rozwijać się bez wsparcia - dodał.

Według Darii Kulczyckiej, eksperta PKPP Lewiatan polska energia będzie coraz droższa. - Bezpieczeństwo dostaw to jedno, ale pozostaje kwestia bezpieczeństwa ekonomicznego, czyli cen energii. Zakładam, że Ministerstwo Energii reprezentuje zarówno interesy spółek, jak i klientów. Jeżeli ceny CO2 będą rosły i nie będą rekompensowane przez bezpłatne uprawnienia, to cena będzie nieakceptowalna dla odbiorców - podkreśliła Kulczycka.

Z kolei Maciej Bando, prezes Urzędu Regulacji Energetyki mówił o cenach energii w polityce energetycznej. Jego zdaniem nastał dobry moment, aby porozmawiać o finansowaniu transformacji polskiej energetyki. - Trzeba odpowiedzieć na pytanie, kto będzie finansował transformację energetyczną. Nie da się w dłuższej perspektywie utrzymać udziału paliw kopalnych na obecnym poziomie. To był bardzo dobry moment, aby po akceptacji polityki energetycznej stworzyć dokument, określający program działań wykonawczych - mówił.

W tym kontekście zwrócił uwagę na sektor małych i średnich przedsiębiorstw, które odczują wzrosty cen energii. - Duży przemysł ma siłę oddziaływania i lepszą reprezentację. Drobne i małe przedsiębiorstwa mają słabszy głos i dlatego często są pokrzywdzone. Najbliższe miesiące są dobre, aby porozmawiać o tym o jest ważniejsze: budowanie miejsc pracy i potęga gospodarki Polski, czy to, aby naród się bogacił? - pytał prezes URE.

- W przewidywalnej perspektywie potrzebujemy większej ilości źródeł energii. Cena energii dla polskiej gospodarki musi być konkurencyjna w stosunku do cen zagranicą - stwierdził minister Naimski. Zwrócił uwagę, że rynek mocy to nie wsparcie, ale inwestycja. - Rozwój energetyki w Polsce wymaga inwestycji, za które trzeba będzie zapłacić. Kto będzie brał w nim udział i w jakim stopniu? To jest do ustalenia. Koszt musi być akceptowalny i zróżnicowany - dodał.
BiznesAlert

Dodaj nowy Komentarze ( 6 )

KOMENTARZE ( 3 )


Autor: zgryźliwy 09.10.2018r. 21:56
Co do przyszłości energetyki "elektrycznej". Jedno jest pewne - przez długi okres czasu będzie drożej. Budowa dowolnej ilości dotowanych źródeł OZE w żaden sposób nie umożliwi rezygnacji z budowy i utrzymania wielkoskalowych elektrowni regulacyjnych. Indywidualna energetyka OZE będzie wyłączać się dokładnie wtedy, kiedy i wielkoskalowe farmy wind i foto. Zakłócenie rynku w postaci dotowania OZE skutkuje nieopłacalnością budowy elektrowni regulacyjnych, ale te jednak będą musiały zawsze istnieć, co jest tak pewne, jak zachód słońca każdego dnia naszego powszedniego. A dla Rządów odpowiedzialnych za bezpieczeństwo energetyczne najtańszym ekonomicznie sposobem jego zapewnienia jest budowa bloków 1000 MW, albowiem jak już dotować to z sensem. Ponadto długookresowe bezpieczeństwo energetyczne wymaga magazynów energii około półrocznych. Przy gęstości energii, jak w węglu, są to sporych rozmiarów składy przy elektrowniach i kopalniach. Przy gęstości energii, jak w akumulatorach elektrycznych o dwukrotnie większej pojemności, niż dzisiaj ( jak zostaną wynalezione ) kraj musiałby zostać opleciony siecią gigantycznych nieekologicznych budowli, na które sami zieloni się nie zgodzą. Dlatego niektóre cele stawiane przez zielonych zostaną spełnione na świętego nigdy, a pewne jest tylko to, że będzie drogo. Walka z CO2 nie rozwiązuje prawie żadnej z naszych bolączek, i gdyby przeciętnie aktywny komitet obywatelski miał dzielić kasę, to postąpiłby tak: 45 % na poprawienie jakości lokalnych wód, 45 % na poprawienie jakości powietrza w siedliskach ludności, 10 % na światowe cele typu CO2. Jednak niemieccy zieloni via UE wymusili na nas coś w rodzaju zbiorowego szaleństwa. Ostatecznie pomimo upływu czasu prawie jednego pokolenia moc niemieckich elektrowni węglowych wynosi tyle samo, ile na początku programu, więc może w jakimś segmencie Pan Zygmunt Parczewski przyzna mi jednak rację. Bo zdziwiłby się Pan, gdyby się Pan dowiedział, że mam opinię wieczne go racjonalizatora, łasego na nowinki i walczącego z konserwą. Jednak zawsze albo proponowałem coś, co się opłaci, albo było offen powiedziane, że czas zwrotu będzie długi, ale chcemy poprawić bezpieczeństwo, albo mieć po prostu spokój z danym urządzeniem. Jednak w przypadku OZE ilość przeinaczeń i niedopowiedzeń jest tak duża, że ociera się o kłamstwo i dlatego tak bardzo jestem przeciw.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Zygmunt Parczewski 10.10.2018r. 08:22
Panie 'zgryźliwy', cieszę się, że troszkę się Pan już przedstawił bardziej, aniżeli anonimowo. To cenne. To, że ma Pan wiedzę energetyczną widać jak się czyta Pańskie teksty. Jednak ja nie zmienię tego, że ma Pan b.konserwatywne podejście do energetyki, co także wynika z Pana tekstów. Co do taniości czy drożyzny określonego rodzaju paliw czy energii to kluczowe znaczenie mają zarówno relacje wzajemne pomiędzy nimi, które 'ustępują' tylko relacjom pomiędzy dochodem osiąganym w danym czasie przez użytkowników, a wysokością (kwotą) rachunków za paliwa i energię. Inaczej: cena paliwa czy energii nie jest dotkliwa jeśli odbiorca ma wysokie dochody, w których koszty (rachunek) za energię są relatywnie małe, np. poniżej 4-6% wydatków, jak w sporej części bogatszych Państw UE (w Polsce to jest ok. 8-10%). Dodam, co Pan zapewne wie, że w dużej części ceny paliw i energii zależą od polityki rządów, a gdy okazuje się, że poniżej pewnego pułapu nie da się już obniżyć kosztów (szczególnie rodzimych zasobów) to niestety najczęściej one przegrywają z nowymi paliwami i/lub dostawcami z importu. Z pewnością Pan wie, że obecna dobra sytuacja polskiego węgla nie bierze się z efektów działań oszczędnościowych, czy innowacji technologicznych, ale z tego, że światowy popyt silnie wzrósł oraz, że geopolityka światowa zawirowała (to także relacje pomiędzy gigantami ekonomicznymi i/lub militarnymi). Czyli to polityka rządów (i reguły prawne regulacji) w istotnym stopniu decyduje czy i które paliwa będą relatywnie 'tańsze', a które droższe. Myślę jednak, że dla Pana najtrudniejsze jest pogodzenie się z tym, że w rachunku społecznym musimy więcej korzystać z naszej wiedzy o świecie, w tym o jego ograniczeniach, z czym łączą się także koszty społeczne (externalities). Zajmował się tym mój wieloletni szef Pan Profesor Włodzimierz Bojarski jeszcze w latach 1970-1987 i wykazał już wtedy, że to co opłacalne dla tzw. indywidualnego inwestora nie musi, i często nie jest opłacalne dla społeczeństwa. I z taką sytuacją musimy się zmierzyć obecnie, bo czas ucieka... Nam także p. 'zgryźliwy'. Natomiast to, że stabilność wielkiego systemu jest potrzebna, a wielkie moce wielkim odbiorcom. I to właśnie może być klucz - zapewne nie złoty' do jakiegoś kompromisu, aby np. wielkie organizacje wielkich firm wzięły na siebie dużą część wielkich kosztów budowy niskoemisyjnej i wielkiej energetyki, np. jądrowej. Bo jednak nie będzie między nami zgody na budowę 1000 MWe gigantów węglowych. One są za duże dla krajowego KSE, co Pan na pewno wie i one mogą naprawdę doprowadzić nasz kraj do ruiny (w pewnych przypadkach). I jeszcze jedno p. 'zgryźliwy'. Pana naprawdę niegodziwe uwagi 'polityczne' pod adresem prezesa M. Bando były, są i będą po prostu NIEGODZIWE!
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryźliwy 10.10.2018r. 11:13
Nie użyłem słów 1000 MW węglowe, to Pana dopowiedzenie, a moja pułapka. Jak najbardziej mogą być 1000 MW jądrowe ( jeszcze droższe i społecznie uciążliwe na etapie budowy ). Decyduje o tym ekonomia, niech Pan się postawi na miejscu decydenta, który jednak musi zapewnić dostawy energii. Kozienice wypadły już wiele razy i systemowi nic się nie stało, już tą wiedzę zdobyliśmy. Im bardziej brniemy w OZE tym bardziej zadanie utrzymania bezpieczeństwa staje się dotowanym zadaniem własnym rządu, bo jednak nie zrealizujemy ARCM za pomocą 2 mln prosumentów na panelach foto. Jeśli zwycięży wolny rynek OZE to za 50 lat Prezes będzie zajmował się tylko kontrolą, czy rządy zapewniają dostateczną ilość bloków regulacyjnych 1000 MW. Czym zastąpimy Bełchatów - jądrową 4 x 1000 MWe, czy też 12 x 360 MW na gazie ? Jeszcze 10 lat temu wmawiano nam, że liberalne rozwiązania gospodarcze, to wręcz prawidła nauki ekonomicznej. Dzisiaj wiemy, że etatyzm jest w wielu przypadkach tak samo dobry, jak liberalizm, że jest to jedno z wielu możliwych rozwiązań. Dzisiaj wiemy, że spółka od kabli przy torach kolejowych nie będzie konkurować z przewoźnikiem, więc jej wydzielenie było tylko tworzeniem synekur. Zastąpienie 3 członków Rady Nadzorczej i 3 Członków Zarządu jednym Kierownikiem Oddziału utrzymania trakcji da w tym przypadku oszczędność 5 pensji i konsolidację odpowiedzialności z 6 ludzi na jednego i wiadomo, kogo ścigać za niedopatrzenia. Użyłem silnej krytyki, aby skłonić do refleksji, które przyjdą, jak tylko opadną emocje. Liberalne rozwiązania nie są jedynymi możliwymi, a budowa dowolnej ilości OZE nie uprawnia do likwidacji wielkoskalowych elektrowni regulacyjnych !
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 3 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
ALMiG
Elektrix
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Innsoft
Innsoft



cire
©2002-2019
mobilne cire
IT BCE