ENERGETYKA, RYNEK ENERGII - CIRE.pl - energetyka zaczyna dzień od CIRE
Właścicielem portalu jest ARE S.A.
ARE S.A.

SZUKAJ:



PANEL LOGOWANIA

X
Portal CIRE.PL wykorzystuje mechanizm plików cookies. Jeśli nie chcesz, aby nasz serwer zapisywał na Twoim urządzeniu pliki cookies, zablokuj ich stosowanie w swojej przeglądarce. Szczegóły.


SPONSORZY
ASSECO
PGNiG
ENEA

Polska Spółka Gazownictwa
CMS

PGE
CEZ Polska
ENERGA





KOMENTARZE

Strupczewski: w lipcu 2019 r. odnawialne źródła energii spowodowały w Niemczech straty gospodarcze wynoszące 1,8 miliarda euro
19.08.2019r. 13:24

dr inż. Andrzej Strupczewski, prof. NCBJ
Według oficjalnych ocen rządowych, udział odnawialnych źródeł energii OZE w wytwarzaniu energii elektrycznej w Niemczech wynosi 40%, a do 2035 roku ma dojść do 65%. Organizacje pozarządowe zwracają uwagę, że w odniesieniu do całkowitego bilansu energii dostarczanej ze źródeł mechanicznych, termicznych, chemicznych i fizycznych wkład OZE wynosi od 3 do 4%. Za tę odrobinę energii niemieccy odbiorcy prądu zapłacili już subwencje wynoszące 250 miliardów euro.

Bez subwencji budowa wiatraków byłaby nieopłacalna. W świetle twierdzeń aktywistów OZE o rzekomej opłacalności wiatru i słońca warto zapoznać się z kilkoma faktami1.

Moc nominalna elektrowni na węgiel brunatny w Niemczech wynosi 21 GW i taką moc mogą one dostarczać do sieci dzień po dniu i godzina po godzinie. W rzeczywistości muszą one pracować na mocy zmniejszonej, by zrobić miejsce dla produkcji OZE. Podobnie elektrownie jądrowe mogą wytwarzać 9,5 GW, ale moc ich jest ograniczana, a od 2022 r. elektrownie jądrowe mają być zamknięte, by nie konkurowały z OZE.

Tymczasem moc elektrowni wiatrowych w lipcu 2019 r. wyniosła 59,4 GW a elektrowni słonecznych 47,9 GW, razem 107,3 GW. Mają one pierwszeństwo w dostępie do sieci, ale w lipcu 2019 r. ich średnia moc wyniosła tylko 16% mocy nominalnej (16,9 GW)2, bo energia wiatrowa ograniczona jest przez zaniki wiatru3 , a w nocy brak energii słonecznej.

(599x353)Rys. 1 Wytwarzanie energii przez wiatraki na morzu i na lądzie w Niemczech w lipcu 2019.

Powyższy rysunek opracowany przez R. Schustera pokazuje moc nominalną (linia czerwona) i rzeczywistą około 1 000 wiatraków na morzu (obszar jasnobłękitny) i 30 000 wiatraków na lądzie (obszar granatowy). Jak widać, nie mogą one pokryć obciążenia podstawowego, a trzykrotne zwiększenie ich mocy postulowane w planach aktywistów OZE też nie rozwiąże problemu okresowego braku wiatru. Gdy brak wiatru, to brak energii z wiatraków. Również gdy brak słońca, to brak energii z paneli fotowoltaicznych. Sieć nie może gromadzić energii elektrycznej na zapas, a magazynów energii brak. Budowanie linii transmisyjnych północ-południe też nie ratuje sytuacji, bo obszary ciszy wiatrowej są większe niż obszar Niemiec. Co więcej, są one większe niż obszar Europy, co wykazały analizy opracowane przez R. Schustera. Pokazuje to rys. 2, przedstawiający wykres mocy wiatru w ciągu 2016 roku w 13 krajach europejskich4 , od Finlandii do Hiszpanii.

(586x440)Rys.2 Moc wiatraków w 13 krajach europejskich w 2016 roku, rysunek opublikowany przez dr Ahlborna, cytowany za zezwoleniem.

Koszty jakie społeczeństwo Niemiec poniosło w lipcu 2019 r. na OZE przedstawiają się następująco:
  • Cena za energie, zapłacona według reguł Energiewende posiadaczom wiatraków i paneli fotowoltaicznych 2 227 mld euro
  • Wartość rynkowa energii z wiatraków i paneli fotowoltaicznych 412 mln euro
  • Różnica wartości - to jest strata netto - 1 815 mln euro5
Ministerstwo Niemiec ds. Środowiska, Ochrony Przyrody i Bezpieczeństwa Jądrowego zalicza "energię z wiatraków na lądzie do najtańszych źródeł energii w Niemczech". W rzeczywistości program Energiewende spowodował subwencjonowanie wiatru i paneli słonecznych od 2000 roku w wysokości 250 miliardów euro. Subwencje rosną wraz z rozbudową OZE. Według ocen szacunkowych subwencje w 2019 r. wyniosą 30 miliardów euro, podczas gdy wartość energii elektrycznej wytwarzanej z wiatraków i paneli fotowoltaicznych wyniesie około 8 miliardów euro.

Pełne dane statystyczne odnośnie wytwarzania energii w Niemczech w lipcu 2019 r. podał R. Schuster w 2019-08-01_Juli_2019 Rolf Schuster Energiedaten

Przypisy:

1 Juli 2019: Energiewende verursacht volkswirtschaftlichen Schaden von 1,8 Milliarden Euro

2 Veröffentlichung der inst. Leistung zum 31.12.2018 durch BMU /BMWi. Monatliche Veröffentlichung der Bundesnetzagentur bis Juni 2019. Abschätzung von Rolf Schuster für Juli 2019.

3 vgb-studie-windstrom-nicht-zuverlaessig

4 Statistik und Verfugbarkeit von Windenergie Dr.- Ing. Detlef Ahlborn www.vernunftkraft.de

5 EEG Vergütungssätze der Bundesnetzagentur / Börsenwerte EEX Leipzig

Dodaj nowy Komentarze ( 23 )

WIĘCEJ NA TEN TEMAT W SERWISACH TEMATYCZNYCH

KOMENTARZE ( 23 )


Autor: Wydma Lubiatowska 19.08.2019r. 14:27
Proponujemy, aby pan Strupczewski przedstawił tak samo dokładnie straty spowodowane katastrofami w Czarnobylu i Fukushime. Wówczas porównamy wielkości i natychmiast stwierdzimy, że ponownie próbuje nas "wyrolować", tak jak to miało miejsce z kosztami pierwszej polskiej ej. Koszty te szacował na około 50 mld PLN, ale jak mu Nasz Ekspert pokazał jak to się powinno robić, to zamilkł. I to jest to co powinien kultywować!
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: max 20.08.2019r. 11:22
Kol "wydma" - weź się i ogranicz do naszego podwórka bo wyżej można poczytać odtajniony "amerykancki" raport na ten temat. Same steki bzdur. Jak sobie do wiatraczków dostawicie akumulatorki to może będzie to miało sens techniczny a na razie OZE wielkoskalowe destabilizuje sieć i nie zanosi sie na poprawę tego stanu. Jedyne co można zrobic to budowac OZE w wersji mikro i liczyć na zadziałanie statystyki która wesprze system elektroenergetyczny.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Energetyk77 19.08.2019r. 14:37
Oni w Niemczech znają te liczby i może chcieliby wyjść z tego, ale w międzyczasie urośli im Zieloni, bez których nie możma już rządzić. Ten zielony monster musi zaplątać się po własne nogi i wywołać duży black-out, to może wszyscy otrząsną się.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Zieloni Aktywiści 19.08.2019r. 16:04
Uwielbiany i wielce szanowany przez nas Zielonych, panie profesorze. Jest nam bardzo przyjemnie, że pan o nas, w swoich publikacjach, nie zapomina. Chwała panu za takie wyrazy pamięci. Jest rzeczą również bardo przyjemną, a nawet wzruszająca, że pan dba o dobrą kondycję naszych najbliższych sąsiadów. Dziwi nas jednak niepomiernie, że jako niezaprzeczalnie dużej klasy specjalista od ekonomiki budowy elektrowni jądrowej w naszym pięknym kraju, nie ustosunkował się pan jeszcze do wypowiedzi ministra Tchórzewskiego, o kosztach polskiej elektrowni jądrowej, rzędu 30 mld USD. Koszty te, o ile mnie pamięć nie myli, są prawie dwa razy większe od pańskich oszacowań. A może pan stracił zainteresowanie tą tematyką, po prezentacji naszego kolegi w NCBJ, gdzie podano koszty niezwykle zbliżone do obecnie prezentowanych przez pana ministra. My Zieloni byliśmy przekonani, że pańskie oszacowania bazowały na fundamentalnych obliczeniach ekonomicznych. Co za błąd popełniliśmy ! Z tego względu brakuje nam, w zupełności, jakiegokolwiek zaufania do wyżej prezentowanych wielkości dotyczących OZE, szczególnie, że uprzednio też się pan powoływał na opracowania ekspertów zachodnich.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Niemiec (Lubitowo) 19.08.2019r. 18:39
Ja pszeprszam ale ja jestem z Niemiec na urlaub do lubiatowo i mnie powiedzieli ludzi ze Professor sie o mnie boi. Ja dziekuje damse rade. (tłumacz google mnie pomaga).
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: sarkazm 19.08.2019r. 20:31
Co to za wysyp zieleniaków piszących nie na temat. Lobbyści OZE, nie macie niczego do powiedzenia, jeśli mowa o meritum tekstu, czyli chorego systemu, w którym produkcja energii z OZE jest jedynie pretekstem do wyciągania wielkiej kasy od odbiorców energii elektrycznej ?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Pesel 20.08.2019r. 08:57
Wielką kasę od odbiorców wciągnięto poprzez prywatyzację energetyki. Nie dziwię się, że istniejący stan tobie pasuje z racji dywidendy od przejętego majątku.
A co do wypowiedzi na temat merytoryczny do treści artykułu to masz wypowiedź poniżej. Pasuje?
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Czytelnik 20.08.2019r. 15:27
Pan zapewne chciał wyciągnąć meritum z tekstu profesora. Nie widzę żdnego problemu:
jak nie świeci to jest ciemno, a jak nie wieje to jest cicho. Wiekopomne odkrycie !
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: zgryz 19.08.2019r. 21:08
Niemieckiej energetyce potrzebny jest nowy Balcerowicz z ustawą o komercjalizacji OZE. Prędzej, czy później to upadnie, jak później to z większym hukiem.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Pesel 20.08.2019r. 03:59
Gdy brakuje lepszych argumentów to powstaje tekst tendencyjny z katastroficznym stwierdzeniem "strata gospodarcza". Na analogicznej zasadzie można mówić o stracie gospodarczej na finansowanie nauki, ochrony zdrowia czy badania innowacyjne. "Szkoda", że w tekście nie ma stwierdzenia, że ta "strata gospodarcza" nie przyniosła nic wartościowego dla gospodarki niemieckiej. Prawdziwa strata to jest w wyniku np. powodzi czy pożaru.
Aby straty niemieckie odnieść to do naszych analogicznych strat to można by wymienić straty na działalności poszukiwawczej dla polskiej elektrowni jądrowej, które już wynoszą pi razy oko 500 mln.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: PS 20.08.2019r. 09:08
Aby jeszcze zaognić spór pozwalam sobie skromnie zwrócić uwagę, że wyliczenie p. Strupczewskiego ma błąd. Wyliczył on "wartość rynkową energii". 17 GW średnia moc przemnożona przez 31 dni i 24 godziny to 12,65 mln MWh. Jeśli podaje wartość tej energii jako 412 mln Euro to zakłada za 1 MWh 32,6 Euro. Niby poprawnie ale zapomina o jeszcze jednej kwestii. Te 100 GW OZe ma jak sam zauważa pierwszeństwo w dostępie do sieci. "wartość pierwszeństwa dostępu do sieci" to dodatkowo dotacja wcale nie uwzględniona w tym wyliczeniu. Nie podaje tego gdyż w tym zakresie i jądrówki i OZE domagają się (obie grupy) pierwszeństwa w dostępie do sieci wobec innych źródeł (gaz, węgiel itp.). To oznacza, żę odbiorcy musza płacić za opłaty sieciowe i opłaty za rezerwowanie mocy i za bilansowanie rynku itp. inne opłaty generowane z powodu tego prawa dostępu i pierwszeństwa. Proszę spojrzeć jak to ciągle wzrasta nawet w Polsce. Jeśli u nas jest już 100 mln PLN miesięcznie a będzie wg prognoz nawet 400 mln miesięcznie to podzielone przez 10.000 MW OZe daje dodatkowe koszty ukrytej dotacji systemu do pewnych grup producentów. Jeśli p. Strupczewski chce budowy 6000 MW na północy Polski to automatycznie wygeneruje może nawet 300 mln PLN dodatkowo opłat miesięcznie za stabilizację systemu plus olbrzymie spłaty linii 500 km na południe Polski do rejonu Śląska i Małopolski. Jego przeciwnicy czyli zwolennicy OZE (np. wiatraków na morzu) też chcą takiej dotacji. A zatem cały spór jaki widzą czytelnicy to po prostu walka o podział tortu i przeciąganie krótkiej kołdry.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Desperat 20.08.2019r. 12:44
I jak w tym kraju ma być "normalnie" jeżeli poziom dyskusji na portalu merytorycznym sięga tego poziomu?
Jak chcę posłuchać bezcelowej i głupiej kłótni to w telewizji jest tego pod dostatkiem. Tutaj oczekiwałbym jednak jakiegoś poziomu.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Zielony z przekonania 20.08.2019r. 13:50
Chcesz pan/i Desperat merytorycznie - to oto masz. Oglądasz telewizję, a to błąd, nie trać czasu. Dowiedziałeś się z telewizji, że polska ej będzie cię kosztowała 50 mld PLN - dowiedziałeś się i co? I nic. O tej wielkości dowiedziałeś się od takich specjalistów jak prof. Strupczewski. I co, łyknąłeś i oczekujesz merytorycznej dyskusji ! A tu nagle wychodzi minister Tchórzewski i mówi: koszt pierwszej ej w Polsce, ministerstwo szacuje na 30 mld USD. Chcesz jeszcze więcej merytoryki, to sobie policzy, ile cię to będzie kosztowało (1USD = 4 PLN). A teraz wszystkich dyskutantów na tym forum zapytamy. Co ta kolosalna różnica oszacowań ma wspólnego z merytoryką ? Odpowiadamy: NIC!!! Jak NASI EKSPERCI policzyli i przedstawili wyniki w NCBJ, to się prof. Strupczewski dyskretnie uśmiechał, a dlaczego, bo wielkości tam przedstawione przez NASZYCH były prawie identyczne z tymi, które pod 2 latach zaprezentował minister Tchórzewski. Kto ma zatem rację: minister Tchórzewski, czy profesor Strupczewski ? Chcecie jeszcze więcej merytoryki, to proszę bardzo. Co robi dyrektor NCBJ, w tej sytuacji ? Lepiej co powinien zrobić, jeżeli dba o dobre imię "polskiego atomu". Nie robi nic. A powinien zaprosić prof.. Strupczewskiego do gabinetu, poprosić panią Zosię o dwie kawy i ciasteczka (bo to bardzo uprzemy człowiek) i dać do zrozumienia profesorowi, że oczkuje wyjaśnień, czyli mówiąc w języku szefostwa, postawić profesora do pionu i zażądać szczegółowego przestawienia modelu wyliczeń kosztów. W dalszej dyskusji między panami nie chcemy uczestniczyć, bo to mogłoby być dla profesora Strupczewskiego trochę nieprzyjemne. Jeszcze więcej merytoryki, a proszę bardzo. My wszyscy, odbudowaliśmy NASZ PIĘKNY KRAJ ze zgliszczy wojennych, pracujemy ciężko za grosze, a tu niektórzy panowie z NCBJ, za nasze ciężko zarobione pieniądze, a przekazane państwu w postaci podatków, robią sobie z NAS pośmiewisko, ubliżając wszystkim przeciwnikom ich pseudoidei, do zielonych oszołomów i pokazując modelowanie ekonomiczne, które dawno znalazło się już w koszu historii
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Desperat 20.08.2019r. 22:25
No właśnie o tym myślałem pisząc poprzedni komentarz... dziękuję za potwierdzenie mojej diagnozy poziomu dyskusji. Niestety potwierdzenie...
Pass
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Czytelnik 21.08.2019r. 11:08
No właśnie, kontynuując podjętą myśl należy zapytać: Kogo - w zasadzie -reprezentuje prof. Strupczewski ? Czy jego wypowiedzi i ekonomiczne obliczenia są oficjalnie opinią NCBJ, czy opinią stowarzyszenia SARIN, w którym aktywnie proliferuje swój osobisty punkt widzenia. Nie wiem jak jest teraz, ale wcześniej piastował profesor również stanowisko rzecznika prasowego NCBJ, a więc reprezentował on wszystkich, we wszystkich problemach związanych z szeroko pojętymi problemami atomowymi. Podsumowując, jest on osobą wszechobecną, coś na wzór ojca Pio.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Chemik 21.08.2019r. 12:03
Człowieku co ty wypisujesz, jaki Sarin, to przecież gaz bojowy, ale w świetle tego co profesor robi - może masz i rację, skutki dla nas są podobne.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: max 23.08.2019r. 11:16
Szanowni Koledzy - nie wiedząc czemu temat "atomu" budzi takie emocje jak onegdaj parowozy cykliści i pierwsze pojazdy mechaniczne (parowe a później spalinowe) gdzie przed "machiną" biegł umyślny z czerwoną chorągiewką i ręcznym dzwonkiem ostrzegając przed "straszliwym potworem ze piekła rodem". Prawda jest taka iż statystyka przez wszystkie lata pokazuje iż jest to najbezpieczniejsze źródło energii na świecie.
Od energetyki nuklearnej cywilizacja nie może się odczepić bo to jej być albo nie być. Nie istnieje żadna alternatywa w praktyce opanowana przez Człowieka. materiałów paliwowych i paliworodnych jest pod dostatkiem i wystarczą na najbliższe 1500 lat rozwoju cywilizacji a w kolejce jest jeszcze fuzja termojądrowa z zasobami paliwowymi określanymi jako "niewyczerpalne". Mało tego w cyklu torowym ( do którego piję) "dopala się" wszelakie odpady reaktorowe dotychczas składowane odzyskując pozostałą energię. Cykl torowy jest 200 x wydajniejszy energetycznie jak uranowy , nie powstają wysokoaktywne odpady i nie da się w nim wyprodukować bombki 'A" - i to pewnikiem dlatego nie jest popularny...... bo każdy rządca chciałby dysponować choćby małą bombką a najlepiej całym ich stadem aby miał czym "obdzielić' ewentualnych adwersarzy...... Technologie nuklearne sa "reglamentowane" przez tych co je mają bo istnieje strach że nastapi proliferacja i każdy gamoń będzie biegał po świecie ze miniaturową atomówką . Takiego bólu tak naprawde nie ma bo do bombek potrzebny jest uran bardzo wysoko wzbogacony - technologia skomplikowana , uciążliwa , droga , długotrwała i ogólnie wredna a maszyny do niej nie kupuje się na bazarach w Bombaju czy innym pcimiu dolnym. Nie straszcie więc atomem bo ani nie jest bardziej niebezpieczny od innych technologii energetycznych , a "drogi" na poczatku aby później był tani w eksploatacji. Poza tym jest drogi bo dostawcy od razu kasują swój zysk pozostawiając Inwestora na wiele lat z kredytem ku uciesze "banksterów".... (bo nic nie musza robić a kaska leci).
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Zieloni do Żółtych 23.08.2019r. 17:01
Kol. Max twoje opowiastki o atomie już zostały przez specjalistów opisane jako The Theatre of the Absurd. Niestety w gronie Źółtych (nazwa pochodzi od tła znaku ostrzegającego o radioaktywności) wszystko co jest związane z atomem to jest cacy. Dla Żółtych katastrofy typu TMI, Czernobyl i Fukushima nie istnieją, wyparowały z pamięci. Nierozwiązany problem ze składowaniem wysoko radioaktywnych odpadów, tej cudownej technologii, nie istnieją, wyparowały z pamięci. Atom jest ekstremalnie drogi, ale potem tani, a winni są, no kto, no oczywiście bankierzy, a dlaczego bo nie są naiwniakami. Pobranych kredytów na budowę nie trzeba spłacać, dlaczego to proste - p. Strupczewski tak liczy i to powinno wszystkim wystarczyć. Olbrzymie ilości skażonej radioaktywnie H2O w zbiornikach w Fukushimie, to według Żółtych należy wysłać Kimowi, jak to niedawno postulowano na portalu cire.pl .A może kolor żółty jest nieprzypadkowy, bo wielu ludzi ma natychmiast inne asocjacje.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: max 24.08.2019r. 10:44
" Zieloni " - wasza nazwa doskonale pasuje do was. Jesteście zieloni i tyle. Ja proponuję abyście już tu i teraz swoim czynem poparli swoje teorie. Sami zbudujcie "zieloną " cywilizację i pokażcie jak to się robi . Na ten moment zrezygnujcie ze zdobyczy cywilizacyjnych i z gołym tyłkiem latajcie po lesie za obiadem.... Proponowałem ten styl onegdaj na tym forum niejakiej "Wydmie lubiatowskiej"..... nie ma doniesień aby coś czynił w tym kierunku. Zresztą szkoda gadać Powoli jak piszesz " The Theatre of the Absurd" staje się nie "absuredm" a rzeczywistoscią bo reaktory IV generacji to nic innego jak jednostki torowe całkowicie "ekologiczne" nawet w waszym ciasnym pojęciu. Można gospodarstwo domowe zasilić bez koniecznosci podpięcia do sieci ale jest to kosztowne i trzeba by zrezygnować z szeregu "zdobyczy cywilizacyjnych". Mnie osobiscie udało się bez rezygnacji ale jestem fanem energetyki i wiele rzeczy potrafię zrobić sam dlatego akurat mnie to się opłaca ale przecietny "Kowalski" nie jest w stanie ogarnąć niczego poza facebokiem i klikaniem na smartfonie.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: fizyczny 20.08.2019r. 13:32
za wszystko płaci odbiorca końcowy
zysk sprzedawcy jest stratą kupującego
kto (imiennie)inkasuje tą kasę
ile się zapłaciło za przepchnięcie odpowiednich regulacji?

żadna technika nie stoi na przeszkodzie aby energię kupowali konsumenci końcowi on-line bez pośredników od producentów.

ale zwolennicy demokracji i wolnego rynku organizują to jak widać w sposób wolny
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: max 20.08.2019r. 20:27
Szanowny Kol. "fizyczny"- to nie je takie proste albowiem miedzy producentem a odbiorcą jest jeszcze "kawałek druta" w którym następują straty i trzeba go konserwować , naprawiać, rozciągać itp. Z tego też powodu "pośrednik" musi być i to dobrze zorganizowany. Problem polega na tym że pośrednik przywiązany jest fizycznie do miejsca jak chłop pańszczyźniany (określony obszar sieci we władaniu). W związku z powyższym PT Klient fizycznie jest też "przyspawany" do określonego "pośrednika"z racji tego iż zmuszony jest do korzystania z sieci znajdującej się na danym terenie z reguły należącej w całości do tegoż pośrednika. Z uwagi na to nie ma mowy o "wolnym rynku", wyborze Sprzedawcy itp itd - bo to jest zwyczajna fikcja zmuszajaca PT Klienta do płacenia w skrajnym wypadku dwóch rachunków za jedną usługę. Wolność w tej kwestii zaczeła się dokładnie od niedawna bo PT Klient może:
1) postawić sobie agregat prądotwórczy czy kogeneracyjny "na wyspę" i odciąć sie od "pajeczyny" i ich chorych zasad...
2) położyć na dachu PV i zrobić to samo co w/w.
3) postawić wiatrak i j.w.
4) spiąć "do kupy" to wszystko co powyżej i mieć jako taką niezależność od "pajęczyny" .
Tyle że jest małe "ale" - koszty i sens ekonomiczny - i tutaj dochodzimy do istoty "wolnosci" : obecnie mały odbiorca może stać się prosumentem - przy akceptowalnych kosztach. Mając co nieco pomyślunku można złożyć PV i uzyskać zwrot inwestycji w około 4 lata oczywiście graty z AliExpres i własna robota ale zważywszy ze ktokolwiek tych gratów by nie sprzedawał i tak pochodzą z AliExpres.... bo Chiny sa światową potegą w produkcji akcesoriów związanych z OZE. Nie da się na tym zrobić większego interesu ale mozna zminimalizować koszty stałe związane z poborem energii elektrycznej do poziomu 1/20 aktualnych rachunków, które już wiadomo że będą rosły. W tym kontekście zwrot inwestycji w 4 lata jest bardzo atrakcyjny tak więc prosumenctwo jest sensownym rozwiązaniem dla PT Klienta - i w zasadzie tylko dla niego bo dla przemysłu ze wzgledu na strukturę taryfową te inwestycje mogą cię zwracać dopiero po 8-10 latach przy trwałosci deklarowanej instalacji 25 lat - czy to się opłaci ? - nie wiem i mam raczej wątpliwosci w tym względzie. Pewne jest za to to ,że koszty budowy instalacji OZE będą spadały a koszty energii sieciowej rosły - stąd wybór jest raczej oczywisty. Należy podkreślić ,że puki co największe jeszcze oszczędności w Polsce może dać szeroko pojęta racjonalizacja zużycia energii .
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: t. 22.08.2019r. 11:14
To nie dyskusja. To jakiś kanał :(
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI

Autor: Fakty i tylko fakty 22.08.2019r. 12:40
Czy to jest kanał, czy coś zgoła innego dowiemy się, albo i nie, po wyborach. Myślę, że cześć zainteresowanych wie, że PGE sprzedało 10% działów w PGE EJ1 np. Firmie KGHM. OK! Jeżeli ktoś był naiwny, czytaj zarząd - to kupił, lub co gorsza został zmuszony do zakupu. Idźmy dalej. W roku 2018 PGE postanowiła wykupić sprzedane aktywa. KGHM się zastanawiał, aż wreszcie wyraził gotowość odsprzedaży. Na to otrzymał odpowiedź, że PGE nie jest już zainteresowana i się wycofała ze swojej propozycji. A teraz jaki morał z tej atomowej bajki na dobranoc. Jeżeli chodzi o atom w Polsce, bo o tym tutaj dyskutujemy, to to wszystko daje się opisać za pomocą modelu tzw. naczyń połączonych. Najpierw wmawia się nam, że atom jest tani, że można wręcz za niego zapłacić z przysłowiowej tylnej kieszeni spodni (np. rzecznik prasowy NCBJ - p. Strupczewski, jak również cała rzesza pracowników ministerstwa energii np. p-wie. Sobolewski, Piotrowski itp., jak również cała rzesza pracowników naszych uczelni wyższych ), a tu nagle minister Tchórzewski komunikuje, że to wszystko nie jest prawdą, obecnie ministerstwo szacuje koszty na 30 mld USD, co jest o co najmniej 50-60% więcej niż podawano uprzednio. Gdyby ktoś próbował w ten sposób manipulować budżetem domowym, to dostałby w najlepszym przypadku, mokrym zmywakiem i sprawa byłby, w jakiś sposób, załatwiona. Ale tutaj chodzi dyskutantom o coś więcej. Tutaj chodzi co najmniej o 150 mld PLN i to na wstępie, a to jak państwo przyznacie nie jest już suma, o której można by lekkomyślnie powiedzieć, a co tam - stać nas na to ! Na razie szukają finansowania. Dlatego dziwię się, że po blamażu p. Strupczewskiego, a odnoszącym się od oszacowania kosztów ej w Polsce, cześć dyskutantów przechodzi na tym do porządku dziennego i nadal spija z jego ust bezgraniczny potok zachwytów odnoszących się do wręcz mitycznej doskonałości rozwiązań opartych o technologie atomowe, którymi nie dysponujemy. Ponieważ nie trafił z kosztami, próbuje nas teraz zniechęcić do wiatraków, sugerując, że jak w to "wejdziemy" to grozi nam najgorsze, z najgorszych, nie będzie prądu. Ponieważ prawdopodobnie p. Strupczewski nie zauważa, że energetyka, prawie na całym świecie przełamuje obecnie paradygmat T. Kuhna, a okres świetności energetyki jądrowej odszedł do historii, próbuje on cofnąć nas w rozwoju do lat 60, do okna czasowego, w którym np. Francja wykorzystała odpowiedni moment. Zatem, apel - zanim napiszesz coś o kanale to zacznij myśleć i liczyć na co cię faktycznie stać.
ODPOWIEDZ ZGŁOŚ DO MODERACJI
Dodaj nowy Komentarze ( 23 )

DODAJ KOMENTARZ
Redakcja portalu CIRE informuje, że publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu CIRE. Redakcja portalu CIRE nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Przesłanie komentarza oznacza akceptację Regulaminu umieszczania komentarzy do informacji i materiałów publikowanych w portalu CIRE.PL
Ewentualne opóźnienie w pojawianiu się wpisanych komentarzy wynika z technicznych uwarunkowań funkcjonowania portalu. szczegóły...

Podpis:


Poinformuj mnie o nowych komentarzach w tym temacie


PARTNERZY
PGNiG TERMIKA
systemy informatyczne
Clyde Bergemann Polska
PAK SERWIS Sp. z o.o.
ALMiG
Elektrix
GAZ STORAGE POLAND
GAZ-SYSTEM S.A.
Veolia
PKN Orlen SA
TGE
Tauron
DISE
BiznesAlert
Obserwatorium Rynku Paliw Alternatywnych ORPA.PL
Energy Market Observer
Innsoft



cire
©2002-2019
mobilne cire
IT BCE